Wstęp
Wyczekiwanie
„Cierpliwe wyczekiwanie jest podstawą życia duchowego”. To słowa francuskiej pisarki Simone Weil. Muszę przyznać, że ani trochę nie podoba mi się to stwierdzenie.
Czekanie nie sprawia mi przyjemności. Pochodzę z Nowego Jorku, więc słysząc, że czekanie jest podstawą życia duchowego, czuję się zaniepokojony – i być może Ty również. Nie da się jednak tego uniknąć. Nasze cierpliwe czekanie jest laboratorium Boga, w którym dokonuje się nasza przemiana, i musiałem się tego nauczyć na własnej skórze.
Było zbyt wiele Świąt Bożego Narodzenia, podczas których 23 grudnia gorączkowo biegałem po centrum handlowym, próbując kupić coś, co powinienem był kupić kilka tygodni wcześniej. Okazuje się, że nie jestem jedyny. Podczas ostatnich świąt wybrałem się do centrum handlowego w Nowym Jorku, tylko po to, aby przekonać się, że wszyscy mieszkańcy Queens wpadli na ten sam pomysł. Musiałem czekać, aby wjechać na parking. Czekać, aby znaleźć miejsce. Czekać, aby wejść do sklepu. Po tym, jak udało mi się znaleźć to, czego szukałem, stałem w kolejce, żeby to kupić. Potem powtórzyłem ten proces, bo miałem jeszcze trzy sklepy do przeszukania. Podczas moich świątecznych zakupów nie widziałem nikogo, kto śpiewałby kolędy, czekając w kolejce. Ludzie byli źli, sfrustrowani i poirytowani. To był chaos. Niektórzy (tak jak ja) robili wszystko, co mogli, żeby uniknąć czekania, ale w centrum handlowym nauczyłem się duchowej lekcji: każdy musi czekać.
Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby uniknąć czekania, ale bez względu na to, co robimy, aby to obejść lub uniknąć, w pewnym momencie naszego życia będziemy musieli czekać. A Bóg chce wykorzystać czekanie, aby nas przemienić.
W Ewangelii znajduje się opowieść o małżeństwie, Zachariaszu i Elżbiecie, którzy musieli czekać na dziecko (zob. Łk 1). Kiedy Łukasz, autor Ewangelii, opisał ich, dołożył wszelkich starań, aby podkreślić ich posłuszeństwo: „W czasach Heroda, króla Judei, żył kapłan imieniem Zachariasz, należący do klasy kapłańskiej Abiasza; jego żona Elżbieta również była potomkinią Aarona. Oboje byli sprawiedliwi w oczach Boga, przestrzegając wszystkich przykazań i nakazów Pana bez zarzutu.” (wersety 5–6)
Warto zauważyć, że Łukasz wspomniał o ich religijnej władzy i pochodzeniu. Żyd z I wieku prawdopodobnie pomyślałby, że ze względu na swoją sprawiedliwość Zachariasz i Elżbieta mieli wiele dzieci. W ich kulturze zakładano, że wielkość rodziny odzwierciedlała łaskę Boga. Brak dzieci interpretowano jako znak Jego niezadowolenia. Dlatego następne zdanie w relacji Łukasza musiało zaskoczyć jego czytelników: „Nie mieli dzieci, ponieważ Elżbieta nie mogła zajść w ciążę, a oboje byli już w podeszłym wieku” (werset 7).
Jak to możliwe, że ta sprawiedliwa para nie miała dzieci? Imię Zachariasz oznacza „ten, o którym pamięta Pan”, ale niestety wydaje się, że Bóg całkowicie o nich zapomniał.
W pewnym momencie Zachariasz zostaje wybrany do pełnienia obowiązków świątynnych w jednym z najświętszych dni, w najświętszej części świątyni. To doświadczenie zdarza się raz w życiu. Kiedy nadchodzi ten dzień, podczas modlitwy pojawia się anioł Gabriel i oznajmia mu, że Bóg wysłuchał jego modlitwy. Będzie miał syna (Jana Chrzciciela), który przygotuje drogę dla Mesjasza. Ta wiadomość jest niesamowita. W ich wieku to prawdziwy cud.
Jednak to, co mnie szczególnie zadziwia, to ich stosunek do Boga nawet w czasie bolesnego oczekiwania. Mogli stać się zgorzkniali i pełni urazy. Zamiast tego trwali przy Nim w modlitwie. Nie otrzymali tego, czego tak bardzo pragnęli, a mimo to pozostali wierni. Jestem pewien, że ich oczekiwanie nie było idealne. I, drogi przyjacielu, twoje oczekiwanie również nie będzie idealne. Nawet w ciemnej dolinie można pozostać w relacji z Bogiem, pozwalając sobie na odczuwanie wszystkich emocji. (Wystarczy przeczytać Księgę Psalmów). Na tym polega istota modlitwy.
Modlitwa nie polega na pozostawaniu w kontakcie z Bogiem ze względu na to, co nam da, ale na pozostawaniu w kontakcie z Nim, nawet gdy nie otrzymujemy tego, czego pragniemy. Tak jak uczynił to w przypadku Zachariasza i Elżbiety, Bóg może pobłogosławić cię tym, czego pragniesz. Ale nawet jeśli tego nie uczyni, Jego miłość jest skierowana ku tobie i żadne twoje wyczekiwanie nie jest zmarnowane.
[fragment z książki Richa Villodasa „Waiting for Jesus”, z której pochodzą rozważania adwentowe, znajdujące się na tej stronie]
Przygotowanie
Poświęć pięć minut na wyciszenie się przed Bogiem.
Modlitwa
Panie Jezu, wierzę, że w tej chwili chcesz przemówić do mnie w głęboki i osobisty sposób. Duchu Święty, pomóż mi być uważnym na Twój głos pełen łaski i miłosierdzia.
Czytanie
Cytat
Posłuszne podążanie za Bogiem wymaga wiary, że to, co nas wszystkich czeka, jest większe i lepsze niż nasze iluzje kontroli i władzy – jako jednostek lub poszczególnych narodów. Adwentowe oczekiwanie to czas rezygnacji z pragnienia, aby wszystko potoczyło się zgodnie z naszymi planami i harmonogramem.
— James A. Kowalski
Refleksja
Jak możesz zaprosić innych do swojego oczekiwania? Albo: jak możesz towarzyszyć tym, którzy starają się być cierpliwi w swoim własnym oczekiwaniu? Poświęć kilka minut na refleksję, modlitwę lub zapisanie w dzienniku tego, co Bóg mówi do twojego serca.
Modlitwa końcowa
Niech Pan nas błogosławi i strzeże, niech rozjaśni Swoje oblicze nad nami, teraz i na wieki. Amen! (parafraza błogosławieństwa z Ks. Liczb 6:24-26)